Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja pracownia :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja pracownia :). Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowy Rok 2014 :)


W Nowym Roku 2014
 witam Was z całego serduszka :)
Kochani zaczynamy kolejny etap 12 miesięcy
życia
 rodzinnego, pracy i co rówie ważne pasji :)
Oby ten rok przyniósł Wam całą masę
pomysłów,
realizacji, satysfakcji 
oraz wielu osiągnięć :)
Obyśmy na blogowych stronach widzieli się jak najczęściej :)

Tak więc, blogowa rodzino
z uśmiechem mówię Dzień dobry i Dobrego roku :*

środa, 18 grudnia 2013

Świątecznie :)


Zbliżający się okres Bożego Narodzenia zawsze jest wyjątkowy.
I nie mówię tu o kwestii ważnej - duchowej,
a o całej otoczce towarzyszącej tym świętom.
Kocham za sam urok,
kocham za atmosferę, która powinna być wyjątkowa.
Za spokój, który powinny wnieść w nasze  zabiegane życie
oraz za rodzinę, z którą te wyjątkowe dni spędzimy.

Jednak nie zawsze wszytko układa się po naszej myśli....
Rok 2013 nie należał do wyjątkowych, był ciężki pod wieloma względami.
Okres świąteczny miał być "wynagrodzeniem" za wszystko
 co poszło nie tak...
I jak zawsze w tym momencie, gdy czekamy na to co dobre,
 coś musi się popsuć....

Dlatego życzę Wam w te Święta miłości, zrozumienia, radości
oraz wszelkiej pomyślności.
Oparcia we wszystkich, na których polegać byście chcieli.
Jak najmniej rozczarowań - a najlepiej wcale...
Chwil świątecznych niezapomnianych w gronie rodzinnym spędzonych, 
pełnych uśmiechu, szczerości i wzajemnego szacunku.
Aby rok 2014 przyniósł masę sukcesów .. i nie tylko tych zawodowych,
ale i w życiu prywatnym.
Niech przyniesie również nadzieję :)
Na lepsze jutro.... 


W tym miejscu pragnę Wam gorąco podziękować za to, 
że jesteście :)
Za to, że każdego dnia starając się tu zaglądać
czytam wspaniałe słowa, które niezwykle motywują :)
Za wszystko przesyłam Wam gorące uściski i 
życzenia Spokojnych Świąt :)
Do miłego zobaczenia :)


Choinka jeszcze nie posiada ważnego elementu - gwiazdy...
ale to już innym razem :*



sobota, 17 sierpnia 2013

DOCEŃMY RĘKODZIEŁO :)

 

Czy hand made to tylko moda, która przemija?
Czy może być sposobem na życie, realizacją i spełnieniem?
Czy my Polacy jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić wartość 
ludzkich - naszych rąk???
Czy Ty jesteś w stanie to zrobić?
Marzę o tym , aby tak było.
Marzę, aby każda praca, którą wykonujemy samodzielnie była tym
jedynym i niepowtarzalnym dziełem.
Aby żaden rękodzielnik nie usłyszał - co??? tak drogo???

A czy słyszy?
Zapytaj koło siebie niejednego.
Rozejrzyj się, czy obok nie stoi utalentowana osoba, która bojąc się
reakcji i krytyki chowa swój talent w szufladzie i na wielki klucz zamyka.

Marzę o tym, aby polskie rękodzieło było docenione.
Czy warto o tym mówić?
Czy warto wspominać i pouczać po raz setny?
Czy to ma sens?
Wiele jest pytań, nie tylko koleżanek i kolegów, którzy tworzą,
ale jest wiele pytań których boimy się zadać,
jako kupujący.
Czy Ty zadałaś/łeś sobie lub rękodzielnikowi pytanie
dlaczego tak sprawa wygląda?
 
Długo się zastanawiałam i wiele razy rozmyślałam,
czy temat powinien być poruszony?
 TAK!!!

 Zaprezentuję go ze swojego punktu widzenia. 
Jednak
 źródło pochodzi od:


 i w tym momencie dołączam do akcji :)

O czym mowa? - zacytuję koleżankę:

"Dawno temu w Paryżu modna dama udała się do modystki, aby zamówić nakrycie głowy -  ostatni krzyk mody.
 Modystka owo nakrycie wykonała zużywając 5 metrów wstążki. 
Kiedy dama usłyszała cenę z oburzeniem zawołała: Co!!!! 300 franków za 5 metrów wstążki!!?? 
Pani chyba oszalała! 
Na to modystka kilkoma sprawnymi ruchami rozpruła piękny czepek, zwinęła wstążkę podała oburzonej damie i powiedziała.
Zapłata jest za moje umiejętności i prace, wstążkę daje pani gratis!"

 Nasza praca, jak jest doceniana?

Jak jest wyceniana?

Abyś z łatwością mógł zrozumieć mój punkt widzenia
przedstawię Ci wycenę krok po kroczku
jednego z moich "małych dzieł".
"Małe dzieło" - dlaczego?
Dlatego, że jestem z siebie ogromnie dumna, że właśnie ta rzecz
została stworzona przeze mnie :)
Od początku do samego końca :)

Kołyska dla dziecka 
do zabawy,
do nauki,
dla przyjemności,
dla fotografów, którzy wykorzystują je w sesjach,
dla każdego kto tylko zapragnie.


 Gdy podaję cenę:
- w rozmowie następuje pauza,
- w meilowaniu następuje brak odpowiedzi,
hmmm
 brak reakcji w sumie - to też reakcja.....

Jednak, aby zrozumieć posłuchaj,
jak ja to widzę!
Zrób lub spróbuj choć raz :)
wtedy pogadamy, jeżeli chcesz się przekonać, że nie jest to łatwy chleb
zabierz się ze mną na wyprawę.
Zapraszam :)

Powstaje pomysł, jest to bardzo ważna sprawa
 - niekiedy indywidualna, niepowtarzalna.
Tworzę z myślą, że to 
co wykonają moje ręce, a wymyśli głowa
spełni oczekiwania osoby obdarowanej tudzież kupującego,
 a moje serce porwie i widząc efekt końcowy powiem - dobra robota :)

Prawo autorskie w tym wypadku posiadam,
jednak mam na uwadze fakt, że 
każda osoba zmieniając detal może wykonać pracę podobną
 - mówiąc, że inspirowała się moim pomysłem...
a pomysłów mam wiele :)


Zaczynam od gondoli.
Z myślą, ze ma to służyć lata 
musi być solidnie skonstruowana 
i przemyślana.
Gondola to nic innego jak wiklina papierowa,
którą bywalcy mojego bloga już poznali.
Myślisz - gazety??? 
Każdy je ma - nic prostszego, nic tańszego.
A....
Jednak zauważ - każda gazeta do około 2zł.
Każda skręcona z niej rurka, 
aby zaoszczędzić farby jest 
kręcona tylko z brzegu :)
Środek może zostać wykorzystany innym razem - lub nie.

Do zrobienia gondoli - kosza do kołyski jest potrzebne niekiedy
nawet i 500 do 1000 rurek - jak nie więcej
w zależności od wielkości i wysokości.
KAŻDA 
(podkreślam KAŻDA nie bez powodu)
rurka jest skręcona przeze mnie - osobiście i wyłącznie.
Dno koszyka to twarda tektura.
Kupię ją w sklepie dla plastyków za niecałe 30zł.
Potrzebuję dwóch.

Drut  do usztywnienia całej konstrukcji, 
aby solidnie była zaczęta i wykończona.
Aby kosz w żadnym wypadku nie uszkodził się, na przykład podczas transportu lub używania.
Podam cenę allegro i link, aby było wiarygodnie:


jest to przykładowy zakup, gdyż zdarza się go kupić
po atrakcyjnej cenie, a metrów schodzi niekiedy ponad 20 :)
Szybko liczysz?
Mam nadzieję, że tak :)

Tak więc pleciemy taki kosz - niekiedy w czasie rozkłada się 
do ponad 2 tygodni - gdyż pracuję na pełnym etacie,
mam rodzinę i obowiązki.
Tak czas skumulować ponad 12 godz
zajmuje jego wyplecenie - wszystko zależy od jego wielkości.
 Jaka jest Twoja cena pracy za godzinę?
Pomyślmy i policzmy, czy moja jest dużo większa :P
a może pójdzie w odwrotną stronę?

Pamiętaj, że łącząc rurki zużywam klej na ciepło.
Jedna laseczka to cena około 0,60gr/szt.
Zużywam ponad 5 :)
Nie wspomnę o prądzie, który czerpie pistolet :)

Malujemy :)
Co najmniej dwa razy.
Używam farb z etykietą antyalergiczne itp.
Farb dobrych, typu dulux, tikkurila, fluger itp...
Wiaderko uda się niekiedy kupić w promocji poniżej 60zł :)
Pojemność 5l - koszyk maluję dwukrotnie.
Farby starczy do pokrycia jeszcze dwóch koszyków podobnej wielkości 
- dlatego cenę dzielę na 3 :)
Do tego schnięcie dwa dni :)

Płozy kołyski - to też sporo pracy ;)

Najpierw pomysł - muszą być moim znakiem rozpoznawczym 
- jedyne i niepowtarzalne :)


Używam do nich sklejki o szerokości co najmniej 1cm.
Pamiętaj, ze sprzedając taką kołyskę
do studia fotograficznego
musi być bezpieczna w najmniejszym calu.
Tu nie można popełnić błędów - w końcu fotografowane są w niej
niemowlaczki!!!!
Dlatego płozy muszą być stabilne i zapewnić maksymalne bezpieczeństwo!!!

Niekiedy kupię sklejki mniej, jednak  o wielkości 1,5m/1,5m
starczy na więcej :)


Cena? Około 80zł.
Ile wytnę par? 
2 ;) może uda się jeszcze kilka kół do wózeczków :)

Czy liczysz tak samo jak ja?
Do tego trzy do czterech poziomych okrągłych "stabilizatorów".
Jest to nic innego jak drewniany karnisz,
którego metr kupię już od około 15zł :) 
W zależności od sklepu.
W tym wypadku zużyje go prawie 2 metry - wszystko zależy 
od wielkości gondoli - wielkości płóz oraz szerokości ich rozstawienia :)
Pamiętaj, aby konstrukcja była stabilna pod samą gondolą daję dwie lub trzy poziome rurki plus jedną na dolnej części.


Płozy trzeba wyciąć ze sklejki,
poziome rurki odmierzyć i też je odpowiednio dociąć :)
Mam to szczęście, że umiem to zrobić samodzielnie.
Jednak kosztuje mnie to niekiedy ponad 2-3 godz pracy.
Pamiętaj jestem kobietą i mimo, iż sprawiają mi te prace
ogromną radość muszę je wykonać
 dokładnie i starannie!
Nie boję się poprosić męża o pomoc :P 
Do tego po wycięciu lekkie szlifowanko - brzegi muszą się prezentować
oraz skręcenie konstrukcji.
Idzie oprócz szlifierki wkrętarka w ruch, 
wkręty oraz prąd który jest zużywany podczas pracy :)

Mocowanie płóz do gondoli to tez nie lada wyzwanie.
W tym momencie biorę odpowiedzialność 
na siebie małego człowieka!
Niestety będę to powtarzała, gdyż muszę mieć to na uwadze.
Gdy kołyska idzie dla dziecka do zabawy,
też jest ten punkt brany pod uwagę.
Dnia pięknego wystarczyła chwila, a niespełna roczne maleństwo siedziało
w kołysce mej córci dla lalek, bo starsza siostra bawiła się w mamę.
Ta wizyta gości była niezapomniana i dała dużo domyślenia.

Przymocowane?
Oczywiście, teraz malowanie płóz i lakierowanie całości.
Lakier to koszt około17zł za puszkę litrową.
Specjalny do zabawek, drewna i podobnych tworzyw kupiony 
w osiedlowym sklepie :)

Czekamy cierpliwie, aż wyschnie farba
w następnej kolejności lakier.
Niekiedy trzy cztery dni - w zależności od czasu schnięcia lakieru.

Dodatki.
Niby nic, a jednak ważna sprawa, gdyż dodają uroku i wdzięku :)
Dopełniają bez dwóch zdań całość :)

Metr taśmy gipiurowej to cena od 2,50zł  wzwyż.
Zużywam na kołyskę średnio około 15 metrów!!!
Do tego tasiemka - około 30cm,
oraz niekiedy serduszko filcowe ode mnie lub inny mały
gadżet o którym kupujący dowiaduje się, 
gdy widzi całość.


 I jak Ci poszło liczenie?

Materiały w przybliżeniu to  około 160 - 180zł.
Wszystko zależy od wielkości kołyski.
Czas pracy - hmmm tu ciężko policzyć dokładnie,
gdyż materiały musiałabym mieć dostępne od ręki - niekiedy na drut 
czekam około 3 dni :(
do tego czas zakup sklejki, farby i dodatków 
- nie wszystko posiadam w domu.
Dajmy na to liczę ponad tydzień, gdyż farba i lakier
też potrzebują wyschnąć.
Ten tydzień bierz proszę z przymrużeniem oka -może się
z powodu braku materiałów wydłużyć.
Pisaliśmy o mojej zapłacie za godzinę???
Tak - i jak myślisz?

Cena takiej kołyski waha się od 280 do 350zł w zależności
co klient sobie zażyczy i jak duża ma być.

Czy to drogo według Ciebie, gdy drogę od początku do końca
ze mną przeszedłeś?

Wierzę, że Ci którzy nie dowierzali uwierzyli, że 
proces powstawania każdej rzeczy,
każdego "małego dzieła"  nie jest prosty.
Każdą ewentualność muszę brać pod uwagę.
Każdą uwagę i ale rozpatrzyć i nic nie pominąć.

Nie wspomnę o kosztach jakimi są zdjęcia,
obróbka i ich promocja :)
Blog to cudowna sprawa,jednak aby móc zacząć działać,
zdobyć dobrą opinię i nawet malusieńką renomę 
potrzeba więcej siły.
Aby klient się znalazł i zainteresował - to strasznie długa droga :)

Obyś Kochany czytelniku wiedział,
że praca ludzkich rąk jest najcenniejsza, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Że proces tworzenia od ziarenka pomysłu do finału jest długi,
niekiedy ciężki.
Że każdą formę rękodzieła należy docenić i obdarzyć szacunkiem.
Dlatego wspieraj polskie rękodzieło.
Daj szansę każdemu, kto tworzy na zaistnienie 
i przetrwanie w tak trudnym czasie :)

Akcja ma na celu uświadomienie każdemu, 
że to co tworzymy ma ogromną wartość i docenienie tej pracy
to najwspanialsze co możesz zrobić :)
Rękodzieło to nie tylko pasja,ale i sposób na życie.
Chciałabym aby wielu ją mogło docenić i wielu umiało zrozumieć :)


Czekam na Twoje opinie drogi czytelniku :)
Jestem ogromnie ciekawa Twojego zdania i nastawienia do akcji
promowania rękodzieła i uświadamiania innych
o jego wartości :)

niedziela, 10 marca 2013

Mój pierwszy artykuł - policzanki.pl


 Niestety wszystkie artykuły, tutoriale , posty
i jakiekolwiek wpisy połączone ze stroną 
policzanki.pl spowodowały totalną masakrę na moim blogu :(
Postanowiłam wkleić kilka na nowo, a może w dniu pięknym przydadzą się do czegoś :)

Moja Pracownia czyli Galeria Niezwykłości



poniedziałek, 25 lipca 2011





Robótki ręczne naszych babć doprowadzały Nas do szału, gdy w każdym domu, każda mama, babcia i prababcia robiły swetry na drutach lub całą masę serwetek, szydełkowych firaneczek i obrusów.
Czy w tamtych czasach zastanawiano się nad tym: Czy to się opłaca? Oczywiście, że Nie! A dlaczego? A dlatego właśnie, że na półkach sklepowych towaru nie było, a radzić sobie każdy musiał.
Dziś nie wszyscy zachwycają się ręcznymi dziełami, wydawałoby się przechodzącymi pomału w zapomnienie. Sklepy sieciowe, duże centra handlowe, oferujące „wszystko dla wszystkich”, zachwycają swą ceną i wspaniałym asortymentem od najwyższej półki zachęcają do zakupów i kuszą jak tylko można coraz niższymi rabatami czy promocjami.
 

Czy w świecie, gdzie ludzie gonią za pieniądzem, praca staje się najważniejsza, coraz mniej czasu spędzamy z bliskim, znajdzie się jeszcze chwila na pasję, hobby czy jakiekolwiek zainteresowanie? Czy pogoń i zachwyt nad tym co drogie i markowe zaspokoi wszystkie potrzeby? Kiedy skończy się czas "metki"? Zastanówmy się, czy zawsze firmówka warta jest swojej ceny?....
Zapomnieliśmy o unikatowych, jedynych, niekiedy żmudnie tworzonych dziełach. Zapomnieliśmy ciut o tym, że to co zrobimy sami ma najwyższą wartość. Stracony czas spędzony przed telewizorem czy komputerem, zamienić można na tworzenie jedynych w swoim rodzaju - dla nas dzieł sztuki.

Jako prawie 30-to letnia kobieta doceniłam wartość rękodzielnictwa. Trzeba było na to jednak długiego okresu czasu, kiedy minęły lata wstydzenia się za robiony na drutach sweter czy uszyte na maszynie dresy, podczas gdy koleżanki wyliczały metki, które posiadają i chwaliły się zapłaconą niebotyczną za nie ceną. Czy zazdrościłam? Wtedy pewnie, że tak! Dziś uważam, że niepotrzebnie. Oczywiście wspaniale jest posiadać w szafie cudeńka projektantów czy firmowe dodatki - nie zaprzeczę, nie odmówię ;) Jednak dziś, mimo wszystko najbardziej mnie cieszy, gdy jestem w stanie sama zrobić coś dla siebie, coś unikatowego, jedynego w swoim rodzaju. Jeszcze bardziej jestem dumna, gdy ta rzecz podoba się innym.

I tak się zaczęła moja przygoda z rękodziełem. Jako kobieta kocham dodatki i biżuterię w każdej postaci. Może nie uwierzycie, ale mając tylko jeden pędzel i trzy kolory farby, stworzyłam pierwsze kolczyki. Z czasem doszły bransolety, naszyjniki, wisiory, korale i inne przepiękne dla mnie cudeńka. Nauka na drutach w las nie poszła, haft krzyżykowy - nie ma nic prostszego dla każdej z Nas, zakochana w filcu uczę się i tworzę, decoupage pochłania mą uwagę, ostatnio quillig to sposób na odrobinę uśmiechu dla innych, oraz masa solna, która cieszy oko, kształci manualnie i zachwyca :) Czy są to rzeczy nieosiągalne? W żadnym wypadku - każda z Nas ma takie ukryte zdolności - warto je pokazać światu i warto je pielęgnować. Ja to zrobiłam. Prowadzę blogi i podzielę się z każdym, tym co stworzyłam. Cieszę się z wszystkich odwiedzin, z każdej poświęconej mi minucie, z szczerego słowa, które zostawicie.

Zapraszam Was dziś na policzanki.pl. Tu zaproponuję coś dla każdej z Was i zaprezentuję swoje wyroby :) Będziecie mogły zapytać o wszystko, obejrzeć wiele zdjęć i może spróbować swoich sił. 
Naprawdę warto :)

Pozdrawiam: Iwona Umińska