wtorek, 23 lutego 2016

Przy lampce czeronego wina......


Kiedy przychodzi czas na rozmyślenia, rozważania, kombinacje
i podsumowania - najlepszym lekarstwem i pomocą jest co? 
Robota :P
Zapracowana i pełna pomysłów głowa, tylko kiedy to realizować?
Dlaczego musimy ciągle gonić czas - chcąc pogodzić swoje życie zawodowe, rodzinne i pasje? 
Przeraża mnie ten pęd - a tym bardziej przeraża mnie fakt, że jestem jego częścią....
Każdego dnia staram się "coś" zrobić!
To "coś" to nawet jeden rząd poduchy na drutach, którą rozpoczęłam do kompletu
kocykowo - warkoczowego :)
Małe to "coś", a jednak jest i cieszy mnie fakt, że wogóle jest!
Moi drodzy Aniołowo na chwilę obecną jestem do tyłu okropnie....dalej się uczę robić stojące
Anieliska w piekarniku elektrycznym - okropne to dla mnie wyzwanie 
i po kilku nieudanych próbach wcale nie zachęcające do dalszego działania :/
Dlatego kroczki swoje małe poświęcam na swoje mieszkanko - czyli jak niedużym
finansowym kosztem zmienić je w cudo :)
Póki co maluję tu i tam.... i zaczyna mieć ręce i nogi.
Chciałabym abyście więcej czasu niż ja mieli na Swoje wymarzone prace 
i możliwości spełniania się w pasji.
Zdaję sobie sprawę, że blog traci na braku mnie przynajmniej raz w tygodniu i braku miliona pomysłów.
Jednak nie wszystko co byśmy chcieli możemy mieć jednocześnie....
Niekiedy dokonać trzeba wyborów pomiędzy tym co mogę, a tym co muszę.... 
Zaglądajcie, ja Was zawsze ugoszczę :)
Przy lampce czerwonego wina - życzę wspaniałej nocy i udanego kolejnego dnia tygodnia :*




Niby nic - niby tylko krzesełeczko, a po malowanku od razu ciekawiej się prezentuje w kuchennych progach :)
Wspaniałości Kochani :)

wtorek, 2 lutego 2016

Dobrego dnia :)


Zakochana w kwiatach dalej się spełniam :)
Wspaniałego dnia Kochani :)

Zakochana w glinie :D


Kochani zakochana w glinie dalej tworzę.
Z wielką przyjemnością odkładam pieniążki na zajęcia w Pracowni Akordeon :)
Pierwsze kroczki me już widzieliście - czas podjąć kolejne gliniane wyzwania
 i to wcale nie takie proste.
Praca z gliną to całkiem inne przeżycie - masa solna jest prostsza i powiem szczerze
czuję się w niej pewniej.
Nie byłabym sobą, gdybym nie udała się na zajęcia do Akordeonu,
gdy tematem przewodnim były - Anioły.
Sami zresztą wiecie ile pracy kosztowało mnie znalezienie sposobu na Anielisko stojące
z masy solnej - dlatego ma ciekawość co do glinianych - była nieopisana.
Nie zadowoliłam się prostą formą.
Chciałam stworzyć coś na wzór moich solnych :)
Nie powiem duma mnie rozpiera bo ciut się udało :)
Niepewności była cała masa, obawy i wogóle czy sprostam wyzwaniu,
gdyż wobec siebie również miałam wielkie oczekiwania.
Co by było, gdyby nie wyszedł?
Zapadłabym się chyba pod ziemie :P
Sami proszę oceńcie, jak moje wypocinki wyszły.
Anieliska stoją już poszkliwione w domku - ich efekt końcowy zobaczycie w kolejnych odsłonach i kolejnych Naszych postowych spotkanich. 
Zachęcam każdego - jeżeli macie możliwości nie tylko czasowe, 
ale i fundusze na 
skorzystanie z zajęć z gliny. Gdziekolwiek mieszkacie szukajcie informacji,
ogłoszeń, plakatów.
Dla Policzan i Szczecinian polecam
gdzie Ania każdemu początkującemu wspaniale wyjaśni jak
do gliny się zabrać :D
 
   




Na Aniołach nie stanęło....
Wybrałam się również na zajęcia - tworzenia talerzy - półmisków - tac :D
Na efekt końcowy poczekać muszę około 3 tyg :)
Będzie warto :)




Ściskam Was bardzo mocno :)
Udanego dnia :)