piątek, 11 marca 2016

Mały ogrodnik....


Ci z Was, którzy śledzą blog z pewnością pamiętają post z fasolą i słowami mego dziecka
"Mamo to żyje" :)
Nie ma nic wspanialszego jak maluch pochłonięty wiedzą i chęcią zdobycia jej
na temat roślin - ich życia i  tego jak one powstają, jak się je uprawia
oraz jak zrobić, żeby były piękne i duże :)
Od momentu "to żyje" i naszej fasoli minęło około dwóch - może trzech lat.
Córcia moja rośnie i bardziej świadomie podchodzi do uprawy każdej roślinki.
Ze starszym synkiem wyhodowaliśmy w wieku przedszkolnym dęba.
Sztuk jeden, pięknie rośnie w pobliskim lesie.
Z córcią mamy aż trzy.
I kolejne pomysły na nowe misje :)

Wiosna niestety nas nie rozpieszcza, 
choróbska dopadają i to jest dobry czas
na zajęcie malucha, gdy leżenie całymi dniami w łóżku nie wchodzi już w grę.
Gorączka mija, małymi kroczkami dochodzimy do zdrowia,
dlatego możemy sobie pozwolić na małe eksperymenty.
Zestaw ogrodnika jest - więc co jeszcze nam potrzeba?
Tylko chęci i pomysłu na....
Dęby rosną pięknie, a w słoiczkach mikroklimat dla przyszłych
 drzewek cytrynowych.
Może się uda. Trzymajcie kciuki :)

Kochani zestaw małego ogrodnika zakupiłam w sklepie.
Jednak każde z Was może zrobić go własnoręcznie.
Malutkie narzędzia są do kupienia - tu nic nie wykombinujemy,
ale już pojemniczki, skrzyneczki, doniczki - Wasza
w tym głowa, aby zachęciły malucha :)
Tu mam z kory zrobiony a`la koszyczek - czy widereczko
wyłożone folią. Ale skrzyneczka do własnoręcznego pomalowania
przez malucha też będzie odpowiednia, ozdobione przez niego
 doniczki będą świetnym okazem :)
Małe dodatki jak kokardki, kawałek materiału, tu nawet transfer
dodadzą uroku :)

Domu z wielkim ogrodem nie trzeba mieć, aby móc stworzyć własny,
niepowtarzalny ogrodniczy klimat :D


Zdrówka Wam wysyłamy, szeroko się uśmiechamy i gorąco zachęcamy
do wspólnych prac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz