piątek, 13 lutego 2015

Wady i zalety masy solnej :)


Kochani Moi
Cała masa meili dochodzi do mnie z wieloma pytaniami: 
gdzie, kiedy, ile, dlaczego, po co, czy można, jak to jest zrobione......
i tak mogłabym wymieniać w kółko i robić kopiuj wklej każdemu z osobna.
I zaczynam dochodzić do wniosku, że nie czytacie całych postów, tylko wybiórcze informacje.
Za każdym razem, gdy zamieszczam tutoriale 
wydaje mi się, że są one jasne, czytelne i że przy odrobinie chęci
i samozaparcia jesteście w stanie wykonać sami
czy z pociechami najprostsze elementy,
kolejno przechodząc do trudniejszych, które przyniosą efekty niesamowite.
Trzy podstawowe tutoriale odnoszące się domasy solnej, 
podpowiedzi czy kursiki, jak zwał tak zwał, zamieszczone są
na głównej stronie bloga.
Poniżej wkleję do nich po raz kolejny linki:




Znajdziecie tam przepis na masę solną,
podstawowe kroki jak zrobić prostego wiszącego Anioła
oraz kusik już ciut trudniejszy i wymagający pracy i czasu,
jak zrobić Anioła stojącego.

Kochani masa solna to wspaniałe narzędzie pracy pozwalające na wiele
możliwości. Nie ma tu ograniczeń, możecie próbować w 
nieskończoność i nie powinna Wam się ona znudzić.

Zaletą masy solnej jest niewątpliwie jej plastyczność. 
Jeżeli masa wyjdzie za rzadka - dosypujemy mąski z solą i gotowe,
jeżeli masa wyjdzie za twardza - dodajemy wody.
Pamiętajcie woda to super łącznik wszelkich elementów,
pozwalający na wykonanie niekiedy 
wymyślonych konstrukcji :)
Ale także jeżeli nie wyjdzie Wam to co chcieliście za po mocą wody, 
masa podda się na każdą przeróbkę.

Zaletą masy solnej jest róznież jej nie drogi koszt. 
Mąka, sól, woda - zawsze w każdym domu jest.

Niestety podstawową wadą - może być jej okres suszenia.
Aby Anioły czy Wasze cuda nie rozleciały się
i abyście mogli na nich malować, przyklejać do niechprzeróżne elementy,
dekorowac z apomocą decoupage, lakierować je 
masa musi być sucha!!!
Wymaga to niekiedy odpowiednio dłuższego czasu w piekarniku, lub przy bardzo ciepłym lecie - możecie śmiało wystawić ją na słońce.
Pamiętajcie jednak, że bardzo wysoka temperatura może spowodować, 
że zewnętrzna warstwa masy może Wam ciut popękać.

Zaletą masy solnej jest możliwość jej barwienia przeróżnymi metodami.
Najczęściej użwam barwników, jak i farb akrylowych
oraz żadko, jednak też tak bywa maluję wysuszoną masę solną farbkami.
Pamiętać należy koniecznie o wysuszeniu farby (jeżeli Anioł jest nią
malowany) i dopiero wtedy możecie zabrać się za jego lakierowanie.

Wadą masy solnej niewątpliwie jest to, że pochłania wilgoć 
i to bardzo szybko.
Dlatego Anioły zostają zawsze lakierowane, aby zabezpieczyć
je przed wilgocią. 
Wilgoć powoduje, że stają się miękkie i niestety nie zawsze 
można je uratować.
Dlatego pamiętajce - gdy kupujecie Anioły, czy jakiekolwiek inne
cuda z masy  solnej nigdy nie stawiajcie ich w pomieszczeniach, gdzie 
wilgoć króluje. Nie przetrwa on. Nie wieszajcie nad kuchenkami,
uważajcie na okna - niestety niektóre nie trzymają
tak dobrze jakbyśmy chcieli i Anioły potrafią chłonąć tę wilgoć
bardzo szybko.
Jeżeli Anioł wisi u malucha w pokoju i inhalacje jakie przeprowadzacie
są bardzo częste, czy inhalator lub nawilżacz 
powietrza działa w pokoju często - no nie ma szans, 
aby Anioł stał w takim pokoiku miesiące.

Oprócz kosztów suszenia Anioła oraz pochłaniania przez masę solną
wilgoci - raczej nie znalazłam wad tego produktu.

Sprawa loków Aniołów.
Kochani, nie przyjdę i nie zrobię ich za Was...! 
Pisałam już niejednokrotnie, że zajęło mi ich opanowanie 
odpowiednią ilosć czasu i ćwiczeń!!!
Nie darady zrobić czegoś, bez prób niekiedy każdego dnia.
Pisałam bierzecie makaron świderki i ćwiczycie.
Nie ma na to innego sposobu.

Do lakierowania masy solnej najczęściej
używam lakieru w sprayu bezbarwnego, ale i bywa, że
kupuję lakier w puszkach czy werniks.
Nadają się jak najbardziej.

Jeżeli chodzi o farby - najczęściej są to aktylówki, jednak maluchy śmiało
bawić się mogą plakatówkami (jednak dłużej schną)
lub barwimy masę, aby nauczyć dzieci 
robienia gotowych i przemyślanych elementów.
Czy możemy zafarbowaną masę solną pomalować
 jeszcze dodatkowo farbami?
Oczywiście.
I pamiętajcie po wyschnięciu farby dopiero lakierujemy całość.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam po raz kolejny
wszystko co jest potrzebne do spamiętania.
Nie jest to trudne i warto te małe porady poczytać, abym potemnie dostawała 100 takich samych meili z pytaniem, 
na które odpowiedzi mieliście już podane.
Kochani wybaczcie, fizycznienie  niekiedy nie jestem w stanie.

Zdjęcie nie jest mojego autorstwa.
Znalezione w sieci.


No to co - do roboty 
:)

2 komentarze:

  1. O.... nic dodać i nic ująć :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwona robimy spotkanie matek blogujących 18.04 w Szczecinie, jak coś zapraszamy do zgłoszenia:) będzie fajnie smacznie i mam nadzieje relaksujaco. Więcej szczegółów matkinadzikimzachodzie.blogspot.com pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń