środa, 22 stycznia 2014

Jak Umińska zrobiła sobie metkę :D


Już od dawna bardzo marzyły mi się metki
z logo Mojej Pracowni :)
Umierałam z zachwytu oglądając 
prace blogowych rękodzielniczek, i nie tylko, 
gdy do swoich prac
mogły dołączyć oprócz karteczki np. tekturowej
swoją własną, jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną metkę :D
Jest to coś, co nadaje pracy
niewątpliwie takiej ostatniej kropki - decydujący szlif.
Niestety zamówienie w firmach internetowych
bawełnianej taśmy ze swoim logo sporo kosztuje.
Wybór spory: drukowane, haftowane, naklejane...
Żeby ograniczyć koszty Umińska myślała....
oj długo myślała i wpadła na  może nie oryginalny,
lecz zawsze to pomysł - zrobi sama.
Żarówka się zaświeciła tak mocno, że chyba Afryce ciut światłą zabrałam :D
Kochani transfer...
niepowtarzalny, niezastąpiony, dający szerokie pole do popisu
i wiele możliwości.
Każda może być inna, każda niepowtarzalna,
z nazwiskiem, logo, małymi detalami w postaci rysuneczków...
wszystko co tylko wymyślę i zmieści się np
na wysokości 1,6cm lub 2cm :)
Tasiemkę zakupiłam - na początek 10 metrów, coby mieć na zapas, 
gdy głowa za szybko pomyśli, a ręce nie zdążą :p
Koszt? około 0,60zł za metr w pobliskiej pasmanterii.
Tasiemka oczywiście bawełniana, gdyż ten rodzaj materiału
wspaniale zachowuje się przy transferowaniu.
Internet ruszył pełną parą,
czcionki przeróżne pościągane,
małe elementy, coś co w oko wpadnie i się zapamięta :D
Nie pokażę wszystkiego co znalazłam
i
opracowałam, 
gdyż każda laleczka czy zwierzaczek przytulaczek będzie
miał swoje indywidualne "metkowe małe coś" :D


Przy przygotowaniu napisów do transferowania 
Kochani
pamiętajcie o odbiciu lustrzanym - zwierciadlanym.
Jak zwał, tak zwał - wiadomo o co chodzi.
Drukujemy swoje pomysły na 
drukarce laserowej, jak nie posiadacie odbijcie swój wydruk na ksero :D
Oczywiście rozpuszczalnik nitro i zabieramy się do pracy.
Procedura standardowa - przykładamy
druk do materiału.
Delikatnie zwilżamy ściereczkę nitro i dociskamy papier do tkaniny :)
Poćwiczyć trzeba, pewnie się ciut zaleje,
rozmaże - różnie może być, lecz próbować warto :)
Odrywamy od tkaniny papier i gotowe :D
Transfer należy przeprasować kilka razy żelazkiem,
potem możecie prać i nic z nim się nie stanie :D


Oto kilka moich wypocin :)
Oraz już gotowa meteczka przyszyta do kolejnej przytulanki
 (na pierwszym zdjęciu pokazana),
którą w całości już niedługo zobaczycie :D
Koszt minimalny takie moje zdanie,
czas no ciut wydłużony, jednak macie coś swojego - indywidualnego,
niepowtarzalnego :)
Zachwycona jestem, a Wy?
Próbujecie?

Ściskam mocno, jeżeli swoje dzieła utworzyliście 
wstawcie w komentarzach linki, 
z chęcią
będę podziwiała :*

10 komentarzy:

  1. oj Kochana gratuluję Ci śliczniutkich metek :) i przy okazji dziękuję Ci Kobieto Kochana, że tak w skrócie i szybciutko opisałaś tę metodę z transferem :) oj przyda mi się ta wiedza bardzo :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. CO ZNACZY SPRYT I POMYŚLUNEK...SUPER POMYSL!

    OdpowiedzUsuń
  3. OJ!! Piękne!!! Tez od dawna myślę o swoich metkach....a w tym tygodniu nauczyłam się, praktycznie ,transferu. Wiec myślę że już niedługo :) Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł super, tani i przyjemny w wykonaniu;) i w poprzednich postach same cudne zwierzaki;) Boskie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny pomysł!
    Pozdrowionka, Aga

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny pomysł!
    Dziękuję za odwiedziny na blogu i miłe słowo. Serdecznie pozdrawiam-Peninia♥♥♥
    http://peniniaart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne metki:)
    Myślę o takich od dawna i nie mogę się zdecydować. Zainspirowałaś mnie bardzo:) może jednak spróbuję:)?

    OdpowiedzUsuń
  8. super takie indywidualne niepowtarzalne metki; z transferu najbardziej nie lubię zapachu nitro brrr
    ostatnio poznałam i robiłam transfer na olejku zapachowym, dało radę i lepiej człowiekowi ;)

    OdpowiedzUsuń