poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pomagam ja, pomagaj i Ty :)




Dziękuję bardzo za to, że odwiedzacie moje skromne progi
oraz za wspaniałe słowa, które zostawiacie w komentarzach :)
Wielkie uściski przesyłam :)
Gorąco pragnę powitać nowych gości oraz
serdecznie pozdrowić stałych bywalców :)

Dziś informacyjnie  :)

 Na stronach allegro są  już zamieszczone dwie Aniołkowe aukcje :)
Zapraszam Was bardzo mocno do obserwacji, zakupów
oraz do chęci brania udziału w takich inicjatywach :)
Nie ma nic przyjemniejszego, jak 
uśmiech maluszka, któremu się pomogło :) 
Dwa Aniołi przekazałam dla Alicji i Oskarka :)
Oby przyniosły duuużo radości, szczęścia oraz pieniążków :)

Aniołek dla Alicji :)



Aniołek dla Oskarka :)



Oraz przypominam o konkursie
 "Coś za coś".
Mieliście już okazję zapoznać się z jego regulaminem w jednym z poprzednich postów:


oraz na facebook-owym wydarzeniu

 
Moja ośmiorniczka dla dzieci z Hospicjum prezentuje się o tak:

 
 Już jutro zostanie zapakowana i wysłana na adres Hospicjum :)

:)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Lampion :)


Tak wiem, zakochana jestem w przeróżnych klateczkach, lampionach, świecach,świecznikach 
itp...itd....
Kocham je po prostu :)
Światło świecy w takim lampionie  jest magiczne i niezapomniane :D

Skąd pomysł?
A powiem Wam, jest w moim mieście ulubiona apteka
i obok niej kwiaciarnia z wielką wystawą.
Za każdym razem jak przechodzę lub przejeżdzam obok
przystanę na chwilkę i podziwiam cuda :) 
W poprzednim miesiącu był szał właśnie na
moje klateczki i różnego rodzaju białe
dodatki.
I tu lampiony przykuły moje oczko i ciekawość.
Nie mogłam się powstrzymać i pstryk...
oto moja inspiracja :D

Niby nic, a urok i czar posiada :)
Długo nie myśląc zabrałam się za swoją wersję i wydanie
tych piękności :)
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała kilku detali,
tak od siebie :)
Do salonu, na balkon, taras czy w kuchni :)
Stać mogą wszędzie i ze względu na wielkość słoika - 1 litr  -
świeczuszka może być odpowiednio wysoka :D


:)

sobota, 17 sierpnia 2013

DOCEŃMY RĘKODZIEŁO :)

 

Czy hand made to tylko moda, która przemija?
Czy może być sposobem na życie, realizacją i spełnieniem?
Czy my Polacy jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić wartość 
ludzkich - naszych rąk???
Czy Ty jesteś w stanie to zrobić?
Marzę o tym , aby tak było.
Marzę, aby każda praca, którą wykonujemy samodzielnie była tym
jedynym i niepowtarzalnym dziełem.
Aby żaden rękodzielnik nie usłyszał - co??? tak drogo???

A czy słyszy?
Zapytaj koło siebie niejednego.
Rozejrzyj się, czy obok nie stoi utalentowana osoba, która bojąc się
reakcji i krytyki chowa swój talent w szufladzie i na wielki klucz zamyka.

Marzę o tym, aby polskie rękodzieło było docenione.
Czy warto o tym mówić?
Czy warto wspominać i pouczać po raz setny?
Czy to ma sens?
Wiele jest pytań, nie tylko koleżanek i kolegów, którzy tworzą,
ale jest wiele pytań których boimy się zadać,
jako kupujący.
Czy Ty zadałaś/łeś sobie lub rękodzielnikowi pytanie
dlaczego tak sprawa wygląda?
 
Długo się zastanawiałam i wiele razy rozmyślałam,
czy temat powinien być poruszony?
 TAK!!!

 Zaprezentuję go ze swojego punktu widzenia. 
Jednak
 źródło pochodzi od:


 i w tym momencie dołączam do akcji :)

O czym mowa? - zacytuję koleżankę:

"Dawno temu w Paryżu modna dama udała się do modystki, aby zamówić nakrycie głowy -  ostatni krzyk mody.
 Modystka owo nakrycie wykonała zużywając 5 metrów wstążki. 
Kiedy dama usłyszała cenę z oburzeniem zawołała: Co!!!! 300 franków za 5 metrów wstążki!!?? 
Pani chyba oszalała! 
Na to modystka kilkoma sprawnymi ruchami rozpruła piękny czepek, zwinęła wstążkę podała oburzonej damie i powiedziała.
Zapłata jest za moje umiejętności i prace, wstążkę daje pani gratis!"

 Nasza praca, jak jest doceniana?

Jak jest wyceniana?

Abyś z łatwością mógł zrozumieć mój punkt widzenia
przedstawię Ci wycenę krok po kroczku
jednego z moich "małych dzieł".
"Małe dzieło" - dlaczego?
Dlatego, że jestem z siebie ogromnie dumna, że właśnie ta rzecz
została stworzona przeze mnie :)
Od początku do samego końca :)

Kołyska dla dziecka 
do zabawy,
do nauki,
dla przyjemności,
dla fotografów, którzy wykorzystują je w sesjach,
dla każdego kto tylko zapragnie.


 Gdy podaję cenę:
- w rozmowie następuje pauza,
- w meilowaniu następuje brak odpowiedzi,
hmmm
 brak reakcji w sumie - to też reakcja.....

Jednak, aby zrozumieć posłuchaj,
jak ja to widzę!
Zrób lub spróbuj choć raz :)
wtedy pogadamy, jeżeli chcesz się przekonać, że nie jest to łatwy chleb
zabierz się ze mną na wyprawę.
Zapraszam :)

Powstaje pomysł, jest to bardzo ważna sprawa
 - niekiedy indywidualna, niepowtarzalna.
Tworzę z myślą, że to 
co wykonają moje ręce, a wymyśli głowa
spełni oczekiwania osoby obdarowanej tudzież kupującego,
 a moje serce porwie i widząc efekt końcowy powiem - dobra robota :)

Prawo autorskie w tym wypadku posiadam,
jednak mam na uwadze fakt, że 
każda osoba zmieniając detal może wykonać pracę podobną
 - mówiąc, że inspirowała się moim pomysłem...
a pomysłów mam wiele :)


Zaczynam od gondoli.
Z myślą, ze ma to służyć lata 
musi być solidnie skonstruowana 
i przemyślana.
Gondola to nic innego jak wiklina papierowa,
którą bywalcy mojego bloga już poznali.
Myślisz - gazety??? 
Każdy je ma - nic prostszego, nic tańszego.
A....
Jednak zauważ - każda gazeta do około 2zł.
Każda skręcona z niej rurka, 
aby zaoszczędzić farby jest 
kręcona tylko z brzegu :)
Środek może zostać wykorzystany innym razem - lub nie.

Do zrobienia gondoli - kosza do kołyski jest potrzebne niekiedy
nawet i 500 do 1000 rurek - jak nie więcej
w zależności od wielkości i wysokości.
KAŻDA 
(podkreślam KAŻDA nie bez powodu)
rurka jest skręcona przeze mnie - osobiście i wyłącznie.
Dno koszyka to twarda tektura.
Kupię ją w sklepie dla plastyków za niecałe 30zł.
Potrzebuję dwóch.

Drut  do usztywnienia całej konstrukcji, 
aby solidnie była zaczęta i wykończona.
Aby kosz w żadnym wypadku nie uszkodził się, na przykład podczas transportu lub używania.
Podam cenę allegro i link, aby było wiarygodnie:


jest to przykładowy zakup, gdyż zdarza się go kupić
po atrakcyjnej cenie, a metrów schodzi niekiedy ponad 20 :)
Szybko liczysz?
Mam nadzieję, że tak :)

Tak więc pleciemy taki kosz - niekiedy w czasie rozkłada się 
do ponad 2 tygodni - gdyż pracuję na pełnym etacie,
mam rodzinę i obowiązki.
Tak czas skumulować ponad 12 godz
zajmuje jego wyplecenie - wszystko zależy od jego wielkości.
 Jaka jest Twoja cena pracy za godzinę?
Pomyślmy i policzmy, czy moja jest dużo większa :P
a może pójdzie w odwrotną stronę?

Pamiętaj, że łącząc rurki zużywam klej na ciepło.
Jedna laseczka to cena około 0,60gr/szt.
Zużywam ponad 5 :)
Nie wspomnę o prądzie, który czerpie pistolet :)

Malujemy :)
Co najmniej dwa razy.
Używam farb z etykietą antyalergiczne itp.
Farb dobrych, typu dulux, tikkurila, fluger itp...
Wiaderko uda się niekiedy kupić w promocji poniżej 60zł :)
Pojemność 5l - koszyk maluję dwukrotnie.
Farby starczy do pokrycia jeszcze dwóch koszyków podobnej wielkości 
- dlatego cenę dzielę na 3 :)
Do tego schnięcie dwa dni :)

Płozy kołyski - to też sporo pracy ;)

Najpierw pomysł - muszą być moim znakiem rozpoznawczym 
- jedyne i niepowtarzalne :)


Używam do nich sklejki o szerokości co najmniej 1cm.
Pamiętaj, ze sprzedając taką kołyskę
do studia fotograficznego
musi być bezpieczna w najmniejszym calu.
Tu nie można popełnić błędów - w końcu fotografowane są w niej
niemowlaczki!!!!
Dlatego płozy muszą być stabilne i zapewnić maksymalne bezpieczeństwo!!!

Niekiedy kupię sklejki mniej, jednak  o wielkości 1,5m/1,5m
starczy na więcej :)


Cena? Około 80zł.
Ile wytnę par? 
2 ;) może uda się jeszcze kilka kół do wózeczków :)

Czy liczysz tak samo jak ja?
Do tego trzy do czterech poziomych okrągłych "stabilizatorów".
Jest to nic innego jak drewniany karnisz,
którego metr kupię już od około 15zł :) 
W zależności od sklepu.
W tym wypadku zużyje go prawie 2 metry - wszystko zależy 
od wielkości gondoli - wielkości płóz oraz szerokości ich rozstawienia :)
Pamiętaj, aby konstrukcja była stabilna pod samą gondolą daję dwie lub trzy poziome rurki plus jedną na dolnej części.


Płozy trzeba wyciąć ze sklejki,
poziome rurki odmierzyć i też je odpowiednio dociąć :)
Mam to szczęście, że umiem to zrobić samodzielnie.
Jednak kosztuje mnie to niekiedy ponad 2-3 godz pracy.
Pamiętaj jestem kobietą i mimo, iż sprawiają mi te prace
ogromną radość muszę je wykonać
 dokładnie i starannie!
Nie boję się poprosić męża o pomoc :P 
Do tego po wycięciu lekkie szlifowanko - brzegi muszą się prezentować
oraz skręcenie konstrukcji.
Idzie oprócz szlifierki wkrętarka w ruch, 
wkręty oraz prąd który jest zużywany podczas pracy :)

Mocowanie płóz do gondoli to tez nie lada wyzwanie.
W tym momencie biorę odpowiedzialność 
na siebie małego człowieka!
Niestety będę to powtarzała, gdyż muszę mieć to na uwadze.
Gdy kołyska idzie dla dziecka do zabawy,
też jest ten punkt brany pod uwagę.
Dnia pięknego wystarczyła chwila, a niespełna roczne maleństwo siedziało
w kołysce mej córci dla lalek, bo starsza siostra bawiła się w mamę.
Ta wizyta gości była niezapomniana i dała dużo domyślenia.

Przymocowane?
Oczywiście, teraz malowanie płóz i lakierowanie całości.
Lakier to koszt około17zł za puszkę litrową.
Specjalny do zabawek, drewna i podobnych tworzyw kupiony 
w osiedlowym sklepie :)

Czekamy cierpliwie, aż wyschnie farba
w następnej kolejności lakier.
Niekiedy trzy cztery dni - w zależności od czasu schnięcia lakieru.

Dodatki.
Niby nic, a jednak ważna sprawa, gdyż dodają uroku i wdzięku :)
Dopełniają bez dwóch zdań całość :)

Metr taśmy gipiurowej to cena od 2,50zł  wzwyż.
Zużywam na kołyskę średnio około 15 metrów!!!
Do tego tasiemka - około 30cm,
oraz niekiedy serduszko filcowe ode mnie lub inny mały
gadżet o którym kupujący dowiaduje się, 
gdy widzi całość.


 I jak Ci poszło liczenie?

Materiały w przybliżeniu to  około 160 - 180zł.
Wszystko zależy od wielkości kołyski.
Czas pracy - hmmm tu ciężko policzyć dokładnie,
gdyż materiały musiałabym mieć dostępne od ręki - niekiedy na drut 
czekam około 3 dni :(
do tego czas zakup sklejki, farby i dodatków 
- nie wszystko posiadam w domu.
Dajmy na to liczę ponad tydzień, gdyż farba i lakier
też potrzebują wyschnąć.
Ten tydzień bierz proszę z przymrużeniem oka -może się
z powodu braku materiałów wydłużyć.
Pisaliśmy o mojej zapłacie za godzinę???
Tak - i jak myślisz?

Cena takiej kołyski waha się od 280 do 350zł w zależności
co klient sobie zażyczy i jak duża ma być.

Czy to drogo według Ciebie, gdy drogę od początku do końca
ze mną przeszedłeś?

Wierzę, że Ci którzy nie dowierzali uwierzyli, że 
proces powstawania każdej rzeczy,
każdego "małego dzieła"  nie jest prosty.
Każdą ewentualność muszę brać pod uwagę.
Każdą uwagę i ale rozpatrzyć i nic nie pominąć.

Nie wspomnę o kosztach jakimi są zdjęcia,
obróbka i ich promocja :)
Blog to cudowna sprawa,jednak aby móc zacząć działać,
zdobyć dobrą opinię i nawet malusieńką renomę 
potrzeba więcej siły.
Aby klient się znalazł i zainteresował - to strasznie długa droga :)

Obyś Kochany czytelniku wiedział,
że praca ludzkich rąk jest najcenniejsza, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Że proces tworzenia od ziarenka pomysłu do finału jest długi,
niekiedy ciężki.
Że każdą formę rękodzieła należy docenić i obdarzyć szacunkiem.
Dlatego wspieraj polskie rękodzieło.
Daj szansę każdemu, kto tworzy na zaistnienie 
i przetrwanie w tak trudnym czasie :)

Akcja ma na celu uświadomienie każdemu, 
że to co tworzymy ma ogromną wartość i docenienie tej pracy
to najwspanialsze co możesz zrobić :)
Rękodzieło to nie tylko pasja,ale i sposób na życie.
Chciałabym aby wielu ją mogło docenić i wielu umiało zrozumieć :)


Czekam na Twoje opinie drogi czytelniku :)
Jestem ogromnie ciekawa Twojego zdania i nastawienia do akcji
promowania rękodzieła i uświadamiania innych
o jego wartości :)

czwartek, 8 sierpnia 2013

Jak zrobić Anioła z papieru?


Z tego względu, że pogoda na urlopie mnie nie rozpieszcza
 i mimo, iż córcia nie odstępuje na krok
zrobiłam szybki tutorial:

Jak samodzielnie wykonać Anioła z papieru?  :)

Mam nadzieję, że krok po kroczku wraz ze zdjęciami i krótkim opisem
z miłą chęcią zabierzecie się do pracy :)
Przyjemność z wykonania "małego dzieła" jest niesamowita.
Będzie potrzebny szeroki uśmiech, troszkę czasu oraz cierpliwości :)
Wierzę, że wszystkiego po troszku Wam starczy :)
Praca będzie brudna, jednak jak bardzo przyjemna  :)

Na sam początek przygotujcie:
- dowolną butelkę,
- vicol,
- papier toaletowy,
- folię aluminiową,
- kawałek druta, kombinerki
oraz dwie rurki papierowe :)


Butelkę myjemy dokładnie 
(nie ma potrzeby zrywania naklejek)
oraz pozostawiamy do całkowitego wysuszenia.
Nie może być zaparowana ani wilgotna w środku :)
 
Zaczynamy od modelowania głowy
z folii aluminiowej i umieszczeniu jej na samej górze butelki :)
Nie bójcie się owinąć folią jeszcze większą ilość szyjki butelki.
Musicie mieć pewność, że głowa Wam nie odpadnie :D


Następnie skrzydła :D
W rurkę papierową wkładamy drut i w dowolny kształt 
wyginamy ją - nadając jej kształt jednego skrzydła :)


Skrzydeł musi być jedna para, dlatego czynność powtarzamy z kolejną
rurką papierową w identyczny sposób :)
Używając kolejnej części druta mocujemy dwa skrzydła 
do ciała naszego Anioła :)


Widzicie niewielką czerwoną strzałeczkę?
W ten sposób chciałam pokazać, że mocując skrzydła śmiało drutem możemy
"opleść" część butelki.
Dlatego aby skrzydła Nam nie opadły oraz dlatego aby stabilnie się trzymały ciała :)
 W ten właśnie sposób zakończyliśmy część związaną z modelowaniem podstawy Anioła.
Przechodzimy do pracy brudnej, jednak bardzo przyjemnej :)

Do miski wlewam vicol oraz wody.
Tyle, aby nie był gęsty - raczej wodnisty :) 


Tak rzadki klej pozwoli nam na idealne namoczenie pierwszych warstw papieru i przyklejenie ich do butelki.

Zanim jednak zacznę w pierwszej kolejności owijam 
skrzydła suchym papierem
na "okrętkę".
Dzięki temu nie muszę szukać sposobu na stelaż skrzydeł :)
Po zawinięciu skrzydeł całą postać śmiało obklejam
papierem nasączonym klejem :)



Chcąc nadać Naszemu Aniołowi sylewtki
należy po prostu dodawać kolejną warstwę papieru z klejem :)
Na skrzydła delikatnie nakładamy kolejne
warstwy uważając, aby papier się nie podarł :)

W tym momencie pozostawiamy naszą damę do wyschnięcia.
Kolejny etap będzie polegał na tych samych czynnościach,
jednak sami musicie "ubrać" Wasze dzieło :)
Pozostawiam Wam tu pole do popisu :)
i jeżeli tylko będziecie mieli chęć na meila przysyłajcie prace :)
Z wielką ochota umieszczę je na blogu :)

Kilka podpowiedzi z mojej strony:

- chcąc uzyskać talię osy oraz bioderka użyjcie butelki po martini
(oczywiście w żadnym wypadku nie zachęcam do
spożywania procentów :P )


Postać Anioła, dzięki tej butelce będzie wyglądała rewelacyjnie :)

- pozwólcie postać mu kilka dni, aby każdy element miał okazję
porządnie wyschnąć - zanim naniesiecie
na niego farbę :)

- ja zakochałam się w jednolitych odcieniach i przecieranym kontraście,
dlatego mój pierwszy Anioł był czarny i muśnięty został
srebrną farbą :)

- nie bójcie się korzystać z przeróżnych faktur :)

- dodajcie koronkę, koraliki - pamiętacie szkatułkę?
koronka wspaniale wyglądała po pomalowaniu :)


- użyłam papieru regina, który ma stokrotki wytłaczane,
dzięki czemu jak się przyjrzycie moje Anielisko ma delikatny
motyw kobiecy :)

- do pokrycia Anioła używam lakieru w sprayu o dowolnie
wybranym kolorze - u mnie był to czarny :)

- tą metodą możecie wykonać dowolną postać czy rzecz :) 

- zabierając się do pracy pod butelkę podłóżcie  kawałek reklamówki,
a na niej pergamin :P za pierwszym razem mój Anioł
podczas schnięcia przykleił się do parapetu :P
hahaha :P upsss

Pozostawiam Wam własnej wyobraźni :)
Niech Was nie ogranicza :)