sobota, 17 sierpnia 2013

DOCEŃMY RĘKODZIEŁO :)

 

Czy hand made to tylko moda, która przemija?
Czy może być sposobem na życie, realizacją i spełnieniem?
Czy my Polacy jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić wartość 
ludzkich - naszych rąk???
Czy Ty jesteś w stanie to zrobić?
Marzę o tym , aby tak było.
Marzę, aby każda praca, którą wykonujemy samodzielnie była tym
jedynym i niepowtarzalnym dziełem.
Aby żaden rękodzielnik nie usłyszał - co??? tak drogo???

A czy słyszy?
Zapytaj koło siebie niejednego.
Rozejrzyj się, czy obok nie stoi utalentowana osoba, która bojąc się
reakcji i krytyki chowa swój talent w szufladzie i na wielki klucz zamyka.

Marzę o tym, aby polskie rękodzieło było docenione.
Czy warto o tym mówić?
Czy warto wspominać i pouczać po raz setny?
Czy to ma sens?
Wiele jest pytań, nie tylko koleżanek i kolegów, którzy tworzą,
ale jest wiele pytań których boimy się zadać,
jako kupujący.
Czy Ty zadałaś/łeś sobie lub rękodzielnikowi pytanie
dlaczego tak sprawa wygląda?
 
Długo się zastanawiałam i wiele razy rozmyślałam,
czy temat powinien być poruszony?
 TAK!!!

 Zaprezentuję go ze swojego punktu widzenia. 
Jednak
 źródło pochodzi od:


 i w tym momencie dołączam do akcji :)

O czym mowa? - zacytuję koleżankę:

"Dawno temu w Paryżu modna dama udała się do modystki, aby zamówić nakrycie głowy -  ostatni krzyk mody.
 Modystka owo nakrycie wykonała zużywając 5 metrów wstążki. 
Kiedy dama usłyszała cenę z oburzeniem zawołała: Co!!!! 300 franków za 5 metrów wstążki!!?? 
Pani chyba oszalała! 
Na to modystka kilkoma sprawnymi ruchami rozpruła piękny czepek, zwinęła wstążkę podała oburzonej damie i powiedziała.
Zapłata jest za moje umiejętności i prace, wstążkę daje pani gratis!"

 Nasza praca, jak jest doceniana?

Jak jest wyceniana?

Abyś z łatwością mógł zrozumieć mój punkt widzenia
przedstawię Ci wycenę krok po kroczku
jednego z moich "małych dzieł".
"Małe dzieło" - dlaczego?
Dlatego, że jestem z siebie ogromnie dumna, że właśnie ta rzecz
została stworzona przeze mnie :)
Od początku do samego końca :)

Kołyska dla dziecka 
do zabawy,
do nauki,
dla przyjemności,
dla fotografów, którzy wykorzystują je w sesjach,
dla każdego kto tylko zapragnie.


 Gdy podaję cenę:
- w rozmowie następuje pauza,
- w meilowaniu następuje brak odpowiedzi,
hmmm
 brak reakcji w sumie - to też reakcja.....

Jednak, aby zrozumieć posłuchaj,
jak ja to widzę!
Zrób lub spróbuj choć raz :)
wtedy pogadamy, jeżeli chcesz się przekonać, że nie jest to łatwy chleb
zabierz się ze mną na wyprawę.
Zapraszam :)

Powstaje pomysł, jest to bardzo ważna sprawa
 - niekiedy indywidualna, niepowtarzalna.
Tworzę z myślą, że to 
co wykonają moje ręce, a wymyśli głowa
spełni oczekiwania osoby obdarowanej tudzież kupującego,
 a moje serce porwie i widząc efekt końcowy powiem - dobra robota :)

Prawo autorskie w tym wypadku posiadam,
jednak mam na uwadze fakt, że 
każda osoba zmieniając detal może wykonać pracę podobną
 - mówiąc, że inspirowała się moim pomysłem...
a pomysłów mam wiele :)


Zaczynam od gondoli.
Z myślą, ze ma to służyć lata 
musi być solidnie skonstruowana 
i przemyślana.
Gondola to nic innego jak wiklina papierowa,
którą bywalcy mojego bloga już poznali.
Myślisz - gazety??? 
Każdy je ma - nic prostszego, nic tańszego.
A....
Jednak zauważ - każda gazeta do około 2zł.
Każda skręcona z niej rurka, 
aby zaoszczędzić farby jest 
kręcona tylko z brzegu :)
Środek może zostać wykorzystany innym razem - lub nie.

Do zrobienia gondoli - kosza do kołyski jest potrzebne niekiedy
nawet i 500 do 1000 rurek - jak nie więcej
w zależności od wielkości i wysokości.
KAŻDA 
(podkreślam KAŻDA nie bez powodu)
rurka jest skręcona przeze mnie - osobiście i wyłącznie.
Dno koszyka to twarda tektura.
Kupię ją w sklepie dla plastyków za niecałe 30zł.
Potrzebuję dwóch.

Drut  do usztywnienia całej konstrukcji, 
aby solidnie była zaczęta i wykończona.
Aby kosz w żadnym wypadku nie uszkodził się, na przykład podczas transportu lub używania.
Podam cenę allegro i link, aby było wiarygodnie:


jest to przykładowy zakup, gdyż zdarza się go kupić
po atrakcyjnej cenie, a metrów schodzi niekiedy ponad 20 :)
Szybko liczysz?
Mam nadzieję, że tak :)

Tak więc pleciemy taki kosz - niekiedy w czasie rozkłada się 
do ponad 2 tygodni - gdyż pracuję na pełnym etacie,
mam rodzinę i obowiązki.
Tak czas skumulować ponad 12 godz
zajmuje jego wyplecenie - wszystko zależy od jego wielkości.
 Jaka jest Twoja cena pracy za godzinę?
Pomyślmy i policzmy, czy moja jest dużo większa :P
a może pójdzie w odwrotną stronę?

Pamiętaj, że łącząc rurki zużywam klej na ciepło.
Jedna laseczka to cena około 0,60gr/szt.
Zużywam ponad 5 :)
Nie wspomnę o prądzie, który czerpie pistolet :)

Malujemy :)
Co najmniej dwa razy.
Używam farb z etykietą antyalergiczne itp.
Farb dobrych, typu dulux, tikkurila, fluger itp...
Wiaderko uda się niekiedy kupić w promocji poniżej 60zł :)
Pojemność 5l - koszyk maluję dwukrotnie.
Farby starczy do pokrycia jeszcze dwóch koszyków podobnej wielkości 
- dlatego cenę dzielę na 3 :)
Do tego schnięcie dwa dni :)

Płozy kołyski - to też sporo pracy ;)

Najpierw pomysł - muszą być moim znakiem rozpoznawczym 
- jedyne i niepowtarzalne :)


Używam do nich sklejki o szerokości co najmniej 1cm.
Pamiętaj, ze sprzedając taką kołyskę
do studia fotograficznego
musi być bezpieczna w najmniejszym calu.
Tu nie można popełnić błędów - w końcu fotografowane są w niej
niemowlaczki!!!!
Dlatego płozy muszą być stabilne i zapewnić maksymalne bezpieczeństwo!!!

Niekiedy kupię sklejki mniej, jednak  o wielkości 1,5m/1,5m
starczy na więcej :)


Cena? Około 80zł.
Ile wytnę par? 
2 ;) może uda się jeszcze kilka kół do wózeczków :)

Czy liczysz tak samo jak ja?
Do tego trzy do czterech poziomych okrągłych "stabilizatorów".
Jest to nic innego jak drewniany karnisz,
którego metr kupię już od około 15zł :) 
W zależności od sklepu.
W tym wypadku zużyje go prawie 2 metry - wszystko zależy 
od wielkości gondoli - wielkości płóz oraz szerokości ich rozstawienia :)
Pamiętaj, aby konstrukcja była stabilna pod samą gondolą daję dwie lub trzy poziome rurki plus jedną na dolnej części.


Płozy trzeba wyciąć ze sklejki,
poziome rurki odmierzyć i też je odpowiednio dociąć :)
Mam to szczęście, że umiem to zrobić samodzielnie.
Jednak kosztuje mnie to niekiedy ponad 2-3 godz pracy.
Pamiętaj jestem kobietą i mimo, iż sprawiają mi te prace
ogromną radość muszę je wykonać
 dokładnie i starannie!
Nie boję się poprosić męża o pomoc :P 
Do tego po wycięciu lekkie szlifowanko - brzegi muszą się prezentować
oraz skręcenie konstrukcji.
Idzie oprócz szlifierki wkrętarka w ruch, 
wkręty oraz prąd który jest zużywany podczas pracy :)

Mocowanie płóz do gondoli to tez nie lada wyzwanie.
W tym momencie biorę odpowiedzialność 
na siebie małego człowieka!
Niestety będę to powtarzała, gdyż muszę mieć to na uwadze.
Gdy kołyska idzie dla dziecka do zabawy,
też jest ten punkt brany pod uwagę.
Dnia pięknego wystarczyła chwila, a niespełna roczne maleństwo siedziało
w kołysce mej córci dla lalek, bo starsza siostra bawiła się w mamę.
Ta wizyta gości była niezapomniana i dała dużo domyślenia.

Przymocowane?
Oczywiście, teraz malowanie płóz i lakierowanie całości.
Lakier to koszt około17zł za puszkę litrową.
Specjalny do zabawek, drewna i podobnych tworzyw kupiony 
w osiedlowym sklepie :)

Czekamy cierpliwie, aż wyschnie farba
w następnej kolejności lakier.
Niekiedy trzy cztery dni - w zależności od czasu schnięcia lakieru.

Dodatki.
Niby nic, a jednak ważna sprawa, gdyż dodają uroku i wdzięku :)
Dopełniają bez dwóch zdań całość :)

Metr taśmy gipiurowej to cena od 2,50zł  wzwyż.
Zużywam na kołyskę średnio około 15 metrów!!!
Do tego tasiemka - około 30cm,
oraz niekiedy serduszko filcowe ode mnie lub inny mały
gadżet o którym kupujący dowiaduje się, 
gdy widzi całość.


 I jak Ci poszło liczenie?

Materiały w przybliżeniu to  około 160 - 180zł.
Wszystko zależy od wielkości kołyski.
Czas pracy - hmmm tu ciężko policzyć dokładnie,
gdyż materiały musiałabym mieć dostępne od ręki - niekiedy na drut 
czekam około 3 dni :(
do tego czas zakup sklejki, farby i dodatków 
- nie wszystko posiadam w domu.
Dajmy na to liczę ponad tydzień, gdyż farba i lakier
też potrzebują wyschnąć.
Ten tydzień bierz proszę z przymrużeniem oka -może się
z powodu braku materiałów wydłużyć.
Pisaliśmy o mojej zapłacie za godzinę???
Tak - i jak myślisz?

Cena takiej kołyski waha się od 280 do 350zł w zależności
co klient sobie zażyczy i jak duża ma być.

Czy to drogo według Ciebie, gdy drogę od początku do końca
ze mną przeszedłeś?

Wierzę, że Ci którzy nie dowierzali uwierzyli, że 
proces powstawania każdej rzeczy,
każdego "małego dzieła"  nie jest prosty.
Każdą ewentualność muszę brać pod uwagę.
Każdą uwagę i ale rozpatrzyć i nic nie pominąć.

Nie wspomnę o kosztach jakimi są zdjęcia,
obróbka i ich promocja :)
Blog to cudowna sprawa,jednak aby móc zacząć działać,
zdobyć dobrą opinię i nawet malusieńką renomę 
potrzeba więcej siły.
Aby klient się znalazł i zainteresował - to strasznie długa droga :)

Obyś Kochany czytelniku wiedział,
że praca ludzkich rąk jest najcenniejsza, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Że proces tworzenia od ziarenka pomysłu do finału jest długi,
niekiedy ciężki.
Że każdą formę rękodzieła należy docenić i obdarzyć szacunkiem.
Dlatego wspieraj polskie rękodzieło.
Daj szansę każdemu, kto tworzy na zaistnienie 
i przetrwanie w tak trudnym czasie :)

Akcja ma na celu uświadomienie każdemu, 
że to co tworzymy ma ogromną wartość i docenienie tej pracy
to najwspanialsze co możesz zrobić :)
Rękodzieło to nie tylko pasja,ale i sposób na życie.
Chciałabym aby wielu ją mogło docenić i wielu umiało zrozumieć :)


Czekam na Twoje opinie drogi czytelniku :)
Jestem ogromnie ciekawa Twojego zdania i nastawienia do akcji
promowania rękodzieła i uświadamiania innych
o jego wartości :)

11 komentarzy:

  1. Amen. Oczywiście dołączam do akcji. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod tym dwoma rękami :)) Zanim sama zaczęłam cokolwiek tworzyć , miałam na to zupełnie inny punkt widzenia , a teraz sama jestem osobą tworzącą , i wiem że nie raz robi się wiele rzeczy po kosztach , za materiał , żeby się zwróciło , a gdzie praca naszych rąk , wdychanie lakierów , niechby i ekologicznych , ale zawsze to chemia , poświęcony czas , kosztem zabawy z dziećmi , myślę że ta akcja coś ludziom uświadomi , może tak a może nie .

    Pozdrawiam serdecznie .
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dodać nic ująć napisałaś wszystko co jest ważne!!Całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem,i uważam że trzeba głośno o tym mówić,ja też bardzo dużo spotykam milczenia ...po odpowiedzeniu komuś ceny,ale się nauczyłam że nie oddam za darmo czegoś co robiłam kilka wieczorów "zaniedbując" rodzinę wkładając dodatkowy koszt rzeczy które muszę dokupić typu wstążki czy klej ,w zależności co robię.
    I tak jak już wspomniałam u mnie na blogu mnie się chce i to robię to nie znaczy że oddam .Przez zapłatę czuję się po prostu DOCENIONA!
    Dołączam się do akcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się i podpisuję pod tym obiema rękami !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja równinież sie pod tym podpisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie powiedziane, pięknie napisane, czysta prawda. Podpisuję sie jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też gorąco popieram tę akcję! I mam nadzieję, że rękodzieło w naszym kraju zacznie w końcu zajmować właściwe sobie miejsce!
    A tymczasem serdecznie pozdrawiam i... zapraszam po wyróżnienie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Święte słowa Iwonko :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też popieram te akcję i bardzo bym chciała żeby dzieła naszych rąk zaczęły być doceniane . Ale niestety sami twórcy się nie cenią , zaniżają ceny , sprzedają po cenach materiałów np. jakieś tam obrusy czy inne rzeczy szydełkowe sprzedają na allegro za grosze i potem jak ja powiem że za poncho czy obrus zrobiony na szydełku chciałabym tyle czy tyle , to ktoś mi mówi , że na allegro kupi za połowę.
    Tak odbiegając od tematu , to przez przypadek znalazłam Twojego bloga ( szukałam jakiegoś anioła co by zrobić na prezent ) i zachwyciłam się tym przez Ciebie wykonanym z papieru , jest cudny . Będę próbowała też jakiegoś wymodzić to się pochwalę . Pozdrawiam - Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko zgodzę się z faktem, że niekiedy sami rękodzielnicy są sobie winni. Jednak jest wielu, którzy żyją z tej ciężkiej pracy i pamiętajmy o nich przede wszystkim :)

      A Aniołka jestem bardzo ciekawa. trzymam kciuki i ściskam mocno :)
      Z pewnością wyjdzie wyjątkowy :)

      Usuń
  10. Cała prawda. Ludzie kupią coś w sklepie "made in china" to marudzą że dziadostwo, słabo wykonane. Szukają więc, rękodzieła ale kiedy pada pytanie o cenę jest cisza.. lub brak maila. Nie kupią bo za drogo. Potem marudząc i tak kupią znów chińszczyznę. I tak w kółko. Docenić to można tylko jak się choć pomyśli, o włożonym w to materiale i nakładzie pracy. A sporo można się dowiedzieć o życzliwych sąsiadach czy swoich znajomych kiedy chcą coś kupić. Najlepiej prawie za free, ale nadal się zastanawiają i szukają "china odpowiednika" w sklepach. Ludzie tacy niestety są.. człowiek człowiekowi człowiekiem.
    Wspaniały blog Pani Iwono
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń